Jedenaste. Nie dotykaj - Laura Priestess

Save the innocent

30 kwietnia to Światowy Dzień Sprzeciwu Wobec Bicia Dzieci.

Sprzeciw wobec bicia, jest sprzeciwem wobec demoralizacji, to apel by na wielu poziomach ochronić dziecięcæ niewinność.

Pierwszy czysty poziom, nieskażony złym przykładem dorosłych – to moralność. 

Uderzanie (pod przykrywką różnych eufemizmów) nie może nauczyć niczego dobrego. Doskonale uczy natomiast postawy “moja racja jest mojsza”, wymuszania siłą, nieumiejętności słuchania, rozmowy, skutecznie oducza szacunku, empatii i współczucia.

Dobrze widać to w komentarzach niektórych obrońców “klapsa”:

“Dziecko, które seksualnie reaguje na klapsa jest chore”, “powinnaś iść do specjalisty”, “ja nic takiego nie czułam”, “to bzdury, moi rodzice dawali mi klapsy i cudownie mnie wychowali”.

Oj “cudownie”… Nic nie oddziałuje na zachowanie dzieci;  jak przykład, zarówno ten dobry, jak i ten zły.

Drugim, niezwykle delikatnym obszarem, który może zostać zatruty jest niewinna seksualność.

“Klaps” to jedyny niechciany, intymny dotyk, który będąc molestowaniem dla kobiety jest stosowany jako “kara” dla dziewczynki.

To jedyny niechciany dotyk pupy, przed którym dzieci nie są chronione, w kontekście naruszenia granic intymnych.

Dlaczego ten ważny argument przeciw biciu dzieci jest przeważnie przemilczany?

Jak to się stało, że głos licznych ekspertów; seksuologów i lekarzy został zagłuszony? Czy to że względu na rodziców, którzy dając “klapsa” przeważnie nie mają najmniejszych intencji seksualnych? Czy też sytuacje, gdy dziecko zostanie nim seksualnie pobudzone – są uważane za “rzadkie przypadki”?

Tymczasem problemem nie jest tu wcale tylko niechciane seksualne podniecenie.

Przecież nikt nie pyta dorosłej kobiety czy czuła podniecenie, gdy szef dał jej niechcianego “klapsa”.

A każde dziecko wie, które miejsca są intymne i wraz z jego wiekiem rośnie zawstydzenie niechcianym dotykiem. Problem ten został doskonale przedstawiony w rozmowie Urszuli Abucewicz z Mają Staśko i Patrycją Wieczorkiewicz: https://kobieta.gazeta.pl/kobieta/7,107881,26651384,agnieszka-anna-i-katarzyna-zostaly-zgwalcone-nie-mamy-sie.html#opinions

Patrycja Wieczorkiewicz: “To, w jaki sposób wychowujemy dziewczynki i chłopców, jest absolutnie kluczowe dla ich przyszłości i funkcjonowania w związkach. (…) Ponad 60 proc. Polaków i Polek aprobuje klapsy jako metodę wychowawczą, bo to przecież nie boli, to tylko skarcenie – a przecież jest to dotknięcie intymnego miejsca dziecka. Poczucie wstydu i poniżenia bywają znacznie trudniejsze niż ból fizyczny. Taki klaps może mieć negatywne skutki w przyszłości, dlatego powinniśmy uczyć dzieci, że nikt nie ma prawa dotykać ich wbrew woli, że nie muszą, a nawet nie mogą akceptować choćby drobnych upokorzeń”.

Maja Staśko: “Coraz częściej wprost mówi się o klapsach jako o formie przemocy seksualnej. Uczymy się tego od urodzenia, od rodziców, gdy biją, słyszymy: “to mnie boli bardziej od ciebie. Robię to z miłości“. I zaczyna się nam kodować, że miłość powinna nas boleć, że jest nierozerwalnie związana z przemocą. (…) Gdybyśmy uczyli dzieci i nastolatków ochrony własnych granic i szanowania granic innych osób, nikt by się nie zastanawiał, czy molestował, zgwałcił, czy przekroczył granicę (…). Tymczasem sprawcy często nie zdają sobie sprawy, że robią coś złego, krzywdzą”.

Poprzez “klapsa” dzieci są uczone od maleńkości – i to przez własnych rodziców – że wolno naruszać intymność innych, jeśli uznamy to za słuszne i uzasadnione. Że nie mają się prawa bronić przed przekraczaniem intymnych granic.

Niestety dużo ma tutaj na sumieniu Kościół, który przez wieki pozwalał swoim przedstawicielom na zalecanie bicia dzieci powołując się na Biblię i Boga.

Dziś Kościół oficjalnie nie pochwala, ale  tylko “w zasadzie”. Widać to na przykładzie książki “O miłości, małżeństwie, rodzinie”. Autor – ksiądz, choć zaangażowany w ochronę dzieci –  pisze, że to nic złego, jeśli zdenerwowana matka da dziecku klapsa. I że “istnieje dzisiaj fobia na punkcie bicia dzieci”…

Oby ta “fobia” rosła.

Znana działaczka Alice Miller pisała błagalne listy do Watykanu, by Kościół oficjalne zakazał bicia dzieci. Nie doczekała się żadnej reakcji.

Tymczasem ostatnio Watykan wydał inne oficjalne oświadczenie – nie zgadza się małżeństwa homoseksualne. Na temat bicia dzieci oficjalnie milczy, choć dawno zostało udowodnione, że “klapsy” niosą ryzyko zgorszenia i seksualizacji.

Trzeci poziom niewinności, który zostaje skażony przemocą na charakter globalny.

Najlepiej ujęła to Alice Miller: “Możemy głosić najpiękniejsze apele pokojowe, lecz dopóki będziemy bić dzieci, dotąd na świecie będą trwały wojny”. Oczywiście nie wystarczy nie bić dzieci, trzeba jeszcze podjąć trud ich wychowania. Włożyć w to wiele wysiłku i cierpliwości. Dać im dobry przykład.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *