Jedenaste. Nie dotykaj - Laura Priestess

Biblijny Supermarket

„Obecność w takich związkach elementów pozytywnych, które same w sobie zasługują na uznanie i docenienie, nie może jednak ich usprawiedliwić i w ten sposób uczynić z nich prawowitego przedmiotu błogosławieństwa kościelnego”

 

– to oficjalne stanowisko Kościoła Katolickiego, wyrażone ostatnio przez Kongregację Nauki Wiary. Można by powiedzieć, że było to oczywiste. Kościół jednak – kolejny już raz – wyraził swą dezaprobatę dla błogosławieństwa związków jednopłciowych.  https://wiez.pl/2021/03/15/kongregacja-nauki-wiary-przeciwna-udzielaniu-blogoslawienstwa-parom-jednoplciowym/

Według Katechizmu Kościoła katolickiego, grzechy przeciwko czystości to grzechy ciężkie, czyli śmiertelne. Trwanie więc w  seksualnym związku homoseksualnym – według nauki Kościoła – grozi wiecznym potępieniem.  https://opusdei.org/pl-pl/article/temat-35-szoste-przykazanie-dekalogu/ 

 

Jedyne rozwiązanie, które osobom homoseksualnym proponuje Kościół to życie w czystości. Nie rozumiem, dlaczego. Dlaczego Bóg miałby być przeciwny miłości? Jakie zło może przynieść miłość? Zadałam to pytanie na moim profilu na Facebooku.

 

  • “Dlatego, bo tak jest napisane w Piśmie Świętym. Nie musimy tego rozumieć”. – odpowiedziała internetowa znajoma.  To prawda, w Biblii, i to w Nowym Testamencie rzeczywiście padają takie słowa: “…mężczyźni współżyjący z sobą (…) nie odziedziczą królestwa Bożego” (Kor. 6, 9-10).

W Piśmie Świętym pada jednak również wiele innych słów, nieraz bardzo kontrowersyjnych, jak te: “Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26). I w tym wypadku spieszą natychmiast liczni komentatorzy, którzy wyjaśniają nam, co też Jezus miał na myśli. Skąd pewność, które fragmenty mamy traktować dosłownie, a które są jedynie alegorią?

 

Biblia to nie wielka galeria handlowa, w której mijamy setki półek, ale zabieramy z nich do koszyka tylko to, co nam pasuje.

 

Moim zdaniem jedynym kryterium dosłowności może być dobro, pokój i miłość. Mogę jedynie wyobrażać sobie, co czuje wierząca osoba homoseksualna, trwająca w związku pełnym miłości. Dlaczego Bóg miałby ją potępiać? Kościół jednak mówi o tym z pełnym przekonaniem. Dlaczego z taką samą mocą i pewnością nigdy oficjalnie nie potępił bicia dzieci? Mimo, że wielu jego duchownych je zaleca powołując się na Biblię i samego Boga?

Chciałam wysłać moją książkę do papieża Franciszka, miałam nadzieję, że przeczytają ją księża, lecz jak dotąd żaden nie wypowiedział ani słowa. Według nauki Kościoła bicie dzieci nie grozi wiecznym potępieniem. Przynajmniej oficjalnie, nigdy nie zostało to orzeczone.

– “Co do Franciszka. Zapomnij. Nic do niego nie dojdzie. Żaden Twój list. Albo uzna że to logiczne że nie można bić dzieci” – pisze moja znajoma. – “I się nie wypowie. W sumie serio jest to bardzo logiczne i nie sądzę aby Kościół musiał się wypowiadać, mimo że dla kogoś to jest nielogiczne. (…) Sądzę że jeżeli chcesz rozpropagować akcje rób to ze wsparciem bardziej dostępnych osób…”

Dlaczego więc  homoseksualne związki doczekały się już tylu wypowiedzi? Podczas gdy, przemoc w imię Boga, która niesie ryzyko seksualnego zgorszenia nie doczekała się oficjalnego potępienia? Czemu Kościół zatyka uszy na raporty o sprawcach wykorzystujących imię Boga dla  swych lubieżnych celów?

 

Skąd to wybiórcze traktowanie grzechów przeciw czystości – uznawanych przez Kościół za ciężkie? Czy to nie Kościół powinien być tym miejscem najbardziej dostępnym, w którym żadne dziecko nie jest wzgardzone, w którym żadnemu nie odmawia się ochrony?

 

“Katechizm mówi o powołaniu do czystości, dlatego że ta cnota jest warunkiem i istotną częścią powołania do miłości, do daru z siebie, poprzez który Bóg powołuje każdego człowieka. Czystość umożliwia miłość w cielesności i poprzez nią…”  https://opusdei.org/pl-pl/article/temat-35-szoste-przykazanie-dekalogu/

Nie rozumiem, dlaczego Kościół wybrał akurat te tęczowe cukierki, przedstawia je jako najgorszą truciznę niewinności. Dlaczego o złu nazywanym dobrem wciąż uparcie milczy?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *