Jedenaste. Nie dotykaj - Laura Priestess

Jeż w wielkim mieście

Parę dni temu, pod wieczór, razem z Davidem znaleźliśmy małego jeżyka. Dreptał po drodze, rozdrażniony, otumaniony i kichał. Ludzie patrzyli na niego i dziwili się. Po czym odchodzili.

 

Osłoniłam go przed samochodem. Od tej pory jeż łaził za mną jak pieseł 😮 Niemal ocierał się o moje buty. Mówiłam: “jeżu, ja jestem człowiekiem, powinieneś się mnie bać”. Ale on miał to na końcu ryjka.

 

Zadzwoniłam do http://jerzydlajezy.com/ i na  https://naszejeze.org/pogotowie-jezowe/

Przechodzący ludzie zarazili się zainteresowaniem, pytali, doradzali. 

 

Przyniosłam kartonowe pudełko po butach (ku oburzeniu mojego kota), starą piżamę, wodę i karmę (pożyczoną od kotów). David delikatnie włożył jeża do pudełka, który swój długi ryjek natychmiast zanurzył w karmie. Jadł chyba pół godziny. 🦔🥣🙀 Potem wtulił się w piżamę i zasnął.

Pani doktor w przychodni zbadała jeża i orzekła, że jest zdrowy. Może że za wcześnie się zbudził, był głodny. Kichał bo tak robią jeże, żeby odstraszać napastników.

Zgodnie z radą pani weterynarz zawieźliśmy jeża Igorka w dzikie zarośla zdała od jezdni i nadmiaru ludzi. Już nie kichał, radośnie powędrował ku bujnym zaroślom i zniknął pośród liści.

 

Cieszy uratowanie takiego zwierzątka, które jest tak podobne do człowieka. Boi się, jest głodne, nastrasza kolce, prycha, bywa zagubione.

 

Cieszy, że są ludzie, którzy odbierają telefon bo takie zwierzę jest dla nich ważne. I tacy, którzy bezinteresownie im pomagają.

Zastanawia to, jak ludzie potrzebują być w stadzie, podążać za kimś, samemu nie wychodzić z inicjatywą. Zupełnie jak owce.

 

I jeszcze sobie myślę, że ludzie też powinni mieć kolce. Zwłaszcza dzieci. Wtedy nikt nie mógłby ich w zły sposób dotykać.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *