Jedenaste. Nie dotykaj - Laura Priestess

Ewka już dawno tutaj nie mieszka

Dom Ewy Braun ukryty jest w lesie. Tylko wąska, krótka ścieżka dzieli go od urokliwego klifu z olśniewająco pięknym widokiem na morze. Niestety jest to droga donikąd; drewniane schodki załamały się i zostały odgrodzone.

Drzewa wokół domu Ewy Braun szumią dojrzałą zielenią liści. Tylko dwa spośród nich, całkowicie uschnięte i bezlistne pochylają się nad omszałym, spadzistym dachem.

Na zdjęciu w Wikipedii widzę ją młodą i uśmiechniętą, z małym, czarnym pieskiem że spiczastymi uszami. A jednak, gdy stałam pod jej domem, wszystkie psy oszczekiwały go pobudzone, odciągając stamtąd swoich opiekunów.

Wieloletni chłopak, późniejszy mąż Ewy Braun też podobno lubił zwierzęta. Nie przeszkodziło mu to jednak w zamordowaniu milionów ludzi. Ewa według relacji, również nie była nazbyt empatyczna.

Okrążyłam jej dom, dotykałam cegieł, desek, zeszłam nawet do piwnicy. I nie mogłam przestać myśleć, jak to się stało, że mieszkając w tak pięknym miejscu można być nieczułym na cierpienie, przerażenie i śmierć.

 

W swoich książkach Alice Miller, wyjaśniała mechanizmy, które uczyniły partnera Ewy Braun mordercą bez serca. Despotyczny ojciec, który bił go skórzanym pejczem. Uległa matka, która nigdy nie stanęła w jego obronie, a własnego męża nazywała “wujem Aloisem”.  Tak samo, w tamtych czasach wyglądało dzieciństwo wielu małych Niemców: byli wychowywani do posłuszeństwa. Nie do własnego zdania, do moralnych wyborów, do odróżniania dobra od zła, tylko do bycia posłusznym. Gdy w dorosłym życiu na ich drodze stanął charyzmatyczny przywódca posłusznie podążyli za nim. Do tego wytresowali ich rodzice.

Podobne modele społeczeństwa funkcjonują również we współczesnym świecie. Dzieci mają być posłuszne, kobiety uległe, mężczyźni powinni być waleczni. “Spodnie rurki” i uczucia są dla nich zakazane.

Inni, obcy są winni, źli, grzeszni. Nie mają prawa by być uważani za ludzi. Czy to  osoby LGBT, kobiety, dzieci, uchodźcy, Żydzi, osoby ciemnoskóre, bezdomni.

Alice Miller przekonywała, że najpiękniejsze traktaty pokojowe nie przyniosą żadnego skutku, dopóki wszyscy nie zmienią sposobu wychowania dzieci. Dopóki dorośli będą je bić, tresować do posłuszeństwa; wciąż będą trwały wojny.

Na okiennicy opuszczonego domu widnieje wymalowany sprayem napis: “Ewka już dawno tutaj nie mieszka”. Wiele lat temu, razem ze swoim mężem rozgryzła kapsułkę z cyjankiem.

Ewka nie mieszka już w swoim domku nad morzem, ale na świecie nie brakuje innych takich “Ewek”, “Adolfów” i “wujów Aloisów”. Często słyszę, jak ktoś narzeka na współczesne dzieci i “bezstresowe wychowanie”. Bo kiedyś to było cudownie. Czyżby? Historia Adolfa Hitlera najlepiej pokazuje, jak bardzo fałszywa jest ta teza. Dzieci wychowywane poprzez strach oduczają się współczucia. Czy kiedyś będzie to dla wszystkich oczywiste?

 

2 komentarze do “Ewka już dawno tutaj nie mieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *