Jedenaste. Nie dotykaj - Laura Priestess

Miriam

Kobieta na zdjęciu to nie święta Maria, lecz Miriam z Afganistanu. Jednak podobnie do swej imienniczki, ma szesnaście lat i jest uchodźczynią. I dla niej również nie było miejsca w gospodzie.

 

W swoich rękach Miriam nie trzyma Bożego Dzieciątka, lecz stworzenie, które – (zgodnie z myślą Szymona Hołowni) – jest boskie.

To nie aureola widnieje nad głową Miriam, to nimb powinności moralnej, skoro czytamy, że “byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie”. Poza tym, wszystkie podobieństwa między nimi są przypadkowe. 

Spotkałam się nieraz ze stanowiskiem, że to religie są źródłem wszelkiego zła, ucisku, krzywdy, zniewolenia i nieszczęść. Innym razem, że wszystkiemu winny jest seks. Jakby seksualność była tym zatrutym jabłkiem, które rodzi pedofilię, gwałty, przemoc, zgorszenie, wyzysk i egoizm. Ale to nie tak!

To pycha jest tym grzechem, który sprawia, iż ludzie sądzą, że wolno im sądzić. I że wiedzą najlepiej.

 

Kiedyś nienawidziłam Kościoła, tak samo mocno, jak wcześniej go kochałam. Dał mi do tego powody; zdradził mnie znienacka, rzucił mi swoją obojętność prosto w twarz. Po latach ochłonęłam i teraz rozumiem, że Kościół jest po prostu w rękach ludzi. Ale wiara i religia to inna sprawa.

Ostatnio pewien ksiądz zaskoczył wszystkich pytaniem, czy pójdą za Maryją, czy za Johnem Lennonem. Doskonale rozumiem, tych, którzy odchodzą, ale również tych, którzy zostają w Kościele – na przykład tych starszych i chorych, w domach opieki i hospicjach. Co niby świat ma im do zaoferowania w zamian?

Najgorzej gdy religia i seks zostaną razem użyte jako narzędzie wywierania ucisku i krzywdy. Na przykład, gdy religia staje sie przykrywką dla zboczeńców – jak w tym linku, który przysłał mi Tom Johnson:

https://nospank.net/s-chrls.htm?fbclid=IwAR0VOG9N6I-Jwhrosnn6TCHqV6prpAzqprL5_o1n1VhoE4i1hVom92k5eAc

Konserwatywni chrześcijanie w Ameryce ( i nie tylko) w perwersyjny sposób wykorzystują seksualnie dziewczyny w wieku Miriam i Maryi, (gdy tą ostatnią pozdrowił anioł); i jeszcze mieszają w to Boga. A Ameryka milczy. No dzięki Bogu nie cała, bo jest na szczęście Project Nospank.

 

W mojej książce opisałam wiele takich właśnie przypadków, odnosząc się do książek Anny Golus, Kazimierza Imielińskiego, Andreasa Altmaana, Alberta Dryjskiego, Karla Heinza Dreschnera,  Richarda bon Kraft-Ebinga, Amadee Doppetta, i wielu innych, oraz świadectw, takich jak list otwarty Beth Fenimore.

Tymczasem ostatnio idąc do pracy, skręciłam w trochę inną drogę, i nagle przy krawężniku zobaczyłam martwego gołębia. Ponieważ jestem (jak to się dzisiaj mówi) wysoko wrażliwa – spojrzałam na niego ze współczuciem. Później, gdy wracałam, nagle, dwa metry od tamtego miejsca zaczepiła mnie starsza kobieta. Miała zieloną kurtkę i jasne włosy. – “Przepraszam panią, kupiłaby mi pani chleb?”

– “Nie mam drobnych, przepraszam” – odpowiedziałam szybko i odeszłam, nim zdążyłam pomyśleć. Przeszłam parę kroków i zatrzymałam się.

Jasny gwint, przecież ta kobieta prosiła o chleb. Jak Miriam. Nie o kasę na wódkę, czy samochód, tylko o chleb. Odwróciłam się, zobaczyłam ją, jak juz daleko zapytuje kolejnych ludzi. Zawróciłam, dogoniłam ją i z daleka zawołam, że mam jednak kartę, zapytałam jaki chleb mam kupić. Chciała najzwyklejszy. Dorzuciłam parę rzeczy do niego.

Ponieważ pomyślałam, że ta sytuacja może być dla niej niezręczna, wyobraziłam sobie, że to moja dobra znajoma. Miała oczy tak pełne wdzięczności, mówiąc ze dziękuje mi bardzo. A ja zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie ma za co.

 

Bo nie ma za co. Jedyne na co zasłużyłam, to poczucie, że zachowałam się NORMALNIE. Tylko tyle i aż tyle.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *